BHP w Polsce

Człowiek – najsłabsze ogniwo

Pomimo ciągłego doskonalenia technicznych systemów przeciwdziałania zagrożeniom jak automatyzacja produkcji i zdecydowanego zwiększenia niezawodności systemów zabezpieczeń, liczba wypadków w przemyśle nie maleje tak bardzo jak można by tego oczekiwać. Nawet mimo wprowadzania nowych przepisów w zakresie BHP. Wciąż największym zagrożeniem dla pracowników są… oni sami.

Brak zdecydowanego zmniejszenia się ilości wypadków w przemyśle związany jest przede wszystkim z rosnącą ilością firm przemysłowych i ciągle, rosnącą dynamiką sektora. Przedsiębiorstwa przemysłowe zatrudniają coraz więcej pracowników – średnia wypadków na tysiąc pracowników w przemyśle pozostaje niemal na tym samym poziomie, ale ich ilość sumarycznie jest nadal wysoka. Jest to problem nie tylko Polski, ale całej UE. Dlatego oprócz wymagań związanych z ochroną przeciwpożarową i BHP, zakłady przemysłowe wdrażają nakładane przez prawo Unii Europejskiej postanowienia nowych dyrektyw, do których w zakresie bezpieczeństwa w przemyśle należą przede wszystkim Dyrektywa Seveso II i jej następca Seveso III, Dyrektywy ATEX, Dyrektywa IPPC oraz wiele innych. W związku z wdrożeniem dyrektywy Seveso III (która zastąpi dyrektywę Rady 96/82/WE z dnia 9 grudnia 1996 r. w sprawie kontroli niebezpieczeństwa poważnych awarii związanych z substancjami niebezpiecznymi – Seveso II) Ministerstwo Środowiska zapowiedziało, że podniesieniu stanu bezpieczeństwa w zakładach przemysłowych mają służyć przede wszystkim bardziej wnikliwe kontrole. Resort środowiska podkreślił również, że nowe prawo pozwoli na łatwiejszy publiczny dostęp do informacji o poziomie bezpieczeństwa w przedsiębiorstwach. Powszechnie dostępnymi danymi będą m.in. ogólne informacje o poważnych zagrożeniach mogących wystąpić w zakładzie oraz ich skutkach dla ludzi i środowiska. Dyrektywa Seveso III została przyjęta w czerwcu 2014 r. podczas posiedzenia Rady UE ds. Ogólnych. Nowe przepisy mają zostać wdrożone do 1 czerwca 2015 roku. (PAP)

Coraz mniej wypadków

W ostatnich latach notowaliśmy stały wzrost rocznej liczby poszkodowanych w wypadkach przy pracy. Jeszcze w 2011 roku ponad 97 tys. osób miało wypadek w pracy – to o 3,2 % więcej niż w roku poprzednim. GUS podał, że rok 2012 przyniósł w końcu lepsze wieści. Liczba ta zmalała z 97223 w 2011, do 91 000 w 2012 roku, co jest spadkiem o 6,4 %. Na 1000 pracujących przypada 7,78 poszkodowanych. Wyniki przekładają się również na liczbę wypadków śmiertelnych i ciężkich. Tych pierwszych było 348 (o 56 mniej niż w 2011r.), a drugich 602 (o 81 mniej niż w 2011 r.). Liczba dni niezdolności do pracy w wyniku wypadków przy pracy wyniosła 3 288 tys. Przeliczając na jednego poszkodowanego było to 36,3 dni poza pracą z powodu wypadku. Największy odsetek wśród poszkodowanych stanowią pracownicy w wieku 30-39 lat – 27%, a za nimi w wieku 20-29 lat, stanowiący 23,6% ogółu poszkodowanych. Tym samym, średnio dwa razy częściej wypadkom ulegają pracownicy niedoświadczeni, posiadający staż pracy rok lub mniej.

Najwięcej wypadków przy pracy zdarza się w branży przetwórstwa przemysłowego (30 243 poszkodowanych). Jest to związane z wielkością branży, która wielokrotnie przewyższa inne pod względem liczby zatrudnionych pracowników. Ogólna średnia wszystkich wypadków to 7,78 poszkodowanych na 1000 pracujących. Najwięcej wypadków śmiertelnych w 2012 r. odnotowano w budownictwie (82), transporcie i gospodarce magazynowej (60), oraz przetwórstwie przemysłowym (60). Wypadków ciężkich najwięcej było w przetwórstwie przemysłowym (229) oraz budownictwie (131).

Według danych GUS w pierwszym półroczu 2014 r. doszło do 38 428 wypadków przy pracy w tym 114 śmiertelnych i 216 ciężkich. To zdecydowanie mniej niż w analogicznym okresie zeszłego roku, kiedy odnotowano 148 przypadków śmiertelnych i 293 ciężkich. Od lat nie ulega zmianie czołówka sektorów zatrudnienia, w których dochodzi do największej liczby wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Na pierwszym miejscu jest rolnictwo (liczone wraz z rybołówstwem, leśnictwem i łowiectwem) – 0,06 wypadków śmiertelnych na tysiąc pracujących w zawodzie (7 wypadków śmiertelnych w pierwszej połowie 2013; w analogicznym okresie roku poprzedniego – 5.) Na drugim miejscu pozostaje górnictwo i wydobywanie – 0,056 na tysiąc pracujących w zawodzie (10 przypadków śmiertelnych – identycznie jak przed rokiem). Trzecia lokata przypada na budownictwo – 0,023 na tysiąc osób wykonujących zawód (20 ofiar; 31 – w tym samym okresie 2012 roku). Czwartą pozycję pod względem liczby wypadków śmiertelnych zajmuje transport – 0,021 na tysiąc (16 – pierwsza połowa 2013 roku, 25 – pierwsza połowa 2012 roku).

Po pierwsze człowiek

Ludzie są najczęstszym bezpośrednim lub pośrednim sprawcą większości zdarzeń niebezpiecznych w przemyśle. To na tym polu nadal pozostaje najwięcej do zrobienia. Stąd w coraz większej ilości firm, główną uwagę przykłada do kwestii właściwej organizacji działań zapobiegawczych i ratowniczych w kontekście odpowiedniego przygotowania pracowników. Nowoczesne systemy przeciwdziałania zagrożeniom obejmują zarówno sferę prywatną (np. działania uświadamiające prowadzone przez władze i służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo) i służbową (np. wdrożenie zakładowego systemu bezpieczeństwa).

Za zwiększeniem poziomu bezpieczeństwa przemawia również rachunek ekonomiczny. Podkreśla to dr Jan Rzepecki z Centralnego Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy. „Wypadki przy pracy, poza aspektem społecznym (zwłaszcza humanitarnym), mają znaczny wymiar ekonomiczny, zarówno dla przedsiębiorstw, osób poszkodowanych i ich rodzin, jak i całego społeczeństwa. Wypadki  przy pracy przyczyniają się do zmniejszania wydajność i jakości. Następstwami mogą być również zaburzenia toku produkcji, które podrażają jej koszt i negatywnie wpływają na wizerunek firmy. Ponadto, znaczna część kosztów wypadków, jak np. koszty leczenia, ponoszona jest przez całe społeczeństwo.” – zauważa w swoim opracowaniu Rzepecki. Według szacunków Międzynarodowej Organizacji Pracy społeczne koszty wypadków przy pracy wynoszą w krajach uprzemysłowionych około 4% PKB. Europejska Agencja Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy szacuje z kolei, że łączne społeczne koszty wypadków przy pracy obciążające przedsiębiorstwa, poszkodowanych i ich rodziny oraz całe społeczeństwo wynoszą między 2,6% a 5,9%  PKB poszczególnych krajów tzw. starej piętnastki krajów UE.

W ostatnich latach standardy branżowe, przepisy BHP i wymogi prawa pracy w poszczególnych gałęziach przemysłu uległy zaostrzeniu, zwłaszcza w przemyśle maszynowym, spożywczym i farmaceutycznym. Kluczowym obszarem w dziedzinie zapewnienia bezpieczeństwa w firmach przemysłowych stało się dostarczenie pracownikom środków ochrony indywidualnej, zabezpieczających przed działaniem szkodliwych dla zdrowia czynników, występujących w środowisku pracy. Obowiązek ten spoczywa na pracodawcach, jednak poziom wiedzy w przedsiębiorstwach na temat wymogów w tym zakresie jest różny. Podobnie, jak podejście do ich przestrzegania i wdrażania.

W Polsce liczba osób poszkodowanych w wypadkach przy pracy od lat utrzymuje się na podobnym, dość wysokim poziomie. Dlatego tak ważne jest, aby standardy bezpieczeństwa przestały być traktowane jako zło konieczne, a stały się nieodłączną częścią kultury organizacyjnej w przedsiębiorstwach i wyrazem ich społecznej odpowiedzialności. Konieczne jest stałe edukowanie pracodawców oraz uświadamianie im, że przestrzeganie standardów BHP ma znaczy wpływ zarówno na wzrost bezpieczeństwa pracowników, jak i na podniesienie standardów produkcji.