BHP w Polsce

ESENER – 2, czyli jak Polacy zarządzają bezpieczeństwem na tle UE

Jak w dziedzinie BHP wypadają polscy pracodawcy na tle krajów Unii Europejskiej? Co stanowi największe zagrożenie dla naszych pracowników? Na te i inne pytania odpowiadają wyniki ogólnoeuropejskiego badania przedsiębiorstw ESENER-2, którym objęto 50 tys. miejsc pracy w 36 państwach, w tym wszystkich 28 państwach członkowskich Unii Europejskiej.

ESENER-2 dostarcza informacji na temat sposobów w jaki europejskie przedsiębiorstwa zarządzają obszarem BHP. Warto zauważyć, że bezpieczeństwo i higiena w pracy w ramach badania jest rozumiane dużo szczerzej niż w polskich realiach. Uwzględniono w nim nie  tylko zagrożenia o charakterze fizycznym czy biologicznym, ale także, coraz powszechniejsze – psychospołecznym. Okazuje się, że dane z ESENER-2 pokazują, że aż 53 proc. pracodawców posiada niedostateczne informacje na temat tego, jak włączyć zagrożenia psychospołeczne w ocenę ryzyka. Co więcej, takie czynniki ryzyka są postrzegane jako trudniejsze do kontrolowania niż typowe zagrożenia w dziedzinie BHP.

Stres czynnikiem ryzyka

Potwierdzają to szczegółowe analizy – zagrożenia psychospołeczne i zaburzenia układu mięśniowo-szkieletowego stanowią najpowszechniejsze rodzaje ryzyka występujące w europejskich miejscach pracy. Co druga firma w Polsce zmaga się z problemem stresu wynikającego ze współpracy z trudnymi klientami, pacjentami czy uczniami. Najgorzej pod tym względem wypada w Polsce administracja publiczna – aż 80 proc. ankietowanych uznało, że problem ten występuje w ich firmie. Podobnie jest w sektorze edukacyjnym i ochrony zdrowia – 75 proc. wskazań w Polsce, 76 proc. w UE, ale np. w Estonii prawie 100 proc.

„Najczęściej zgłaszanym czynnikiem ryzyka jest konieczność kontaktów z trudnymi klientami, pacjentami, uczniami itp. (nieco ponad 50 proc. miejsc pracy w Polsce i średnio 58 proc. w UE). Jest to w znacznej mierze związane z rozwojem sektora usług. Czynniki prowadzące do chorób układu mięśniowo-szkieletowego, takie jak męczące lub bolesne pozycje ciała i powtarzające się ruchy rąk lub ramion, są również bardzo często zgłaszane i to we wszystkich sektorach działalności.” – czytamy w opracowaniu.

Problemy z ergonomią

Niestety rodzime zakłady pracy nie odstają od tych statystyk. Aż 31 proc. pracowników donosi o problemach z podnoszeniem lub przenoszeniem znacznych ciężarów. Z kolei ponad połowa (54, 7 proc.) respondentów uskarża się na pracę związaną z męczącymi pozycjami ciała. Co ciekawe, w obu tych kategoriach wśród branż w Polsce przoduje… administracja publiczna, gdzie na powtarzalność ruchów skarży się prawie 6 na 10 badanych, a na męczące pozycje ciała 8 na 10 instytucji.

Polska liderem kodeksów

W zdecydowanej większości zakładów pracy w  UE (90 proc.), zwłaszcza dużych, istnieje dokument określający obowiązki i procedury BHP. Co ważne, Polska jest jednym z liderów jeśli chodzi o ten wskaźnik. Wśród naszych przedsiębiorstw wynosi on aż 98 proc., podobnie jak w Wielkiej Brytanii, Słowenii, Rumunii i Włoszech.

Z drugiej strony z europejskiego badania pracodawców ESENER-2 wynika, że główną przyczyną, dla której polskie zakłady pracy zajmują się kwestiami BHP, jest spełnienie wymogów prawnych (78 proc. wskazań), a w drugiej kolejności uniknięcie kar i sankcji ze strony Państwowej Inspekcji Pracy (66 proc.). Spośród analizowanych w badaniu przyczyn najrzadziej za główną motywację uważane jest utrzymanie lub zwiększenie produktywności (31 proc.). „W Europie natomiast, do regulacji kwestii związanych z BHP motywuje nie tylko chęć sprostania wymogom prawa, ale także wola spełnienia oczekiwań pracowników (aż 79,5 proc. przedsiębiorstw w UE i zaledwie 49 proc. polskich zakładów pracy)” – podkreślają autorzy opracowania.

Potwierdzają to również wyniki najnowszego raportu Koalicji Bezpieczni w Pracy – „Bezpieczeństwo w pracy 2015”. Według danych Koalicji wpływ na poprawę BHP w Polsce mają w dużym stopniu instytucje publiczne (47 proc.). Rzadziej dostrzegany jest pozytywny wpływ organizacji pracodawców (13 proc.) oraz związków zawodowych (11 proc.).

 

***

Główne ustalenia drugiego  „Europejskiego badania przedsiębiorstw na temat nowych i pojawiających się zagrożeń w miejscu pracy” (ESENER-2), zorganizowanego przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy (EU-OSHA) są dostępne online pod tym adresem. Celem badania ESENER-2 jest ustalenie rzeczywistych praktyk związanych z BHP w przedsiębiorstwach różnej wielkości, w tym – mikroprzedsiębiorstwach.

 

W badaniu ESENER-2 zebrano odpowiedzi na temat zarządzania BHP i zagrożeniami w miejscu pracy od blisko 50 tysięcy przedsiębiorstw. Szczególnym nacisk położono na zagrożenia psychospołeczne, uczestnictwo pracowników, czynniki motywujące do działania oraz przeszkody w tych działaniach. Badanie to zrealizowano w 2014 roku w 36 krajach wśród prywatnych i publicznych zakładów pracy zatrudniających co najmniej 5 pracowników. Tylko w Polsce w badaniu udział wzięło ponad 2000 zakładów pracy.

 

Komentarz Marka Spiżewskigo, Koordynatora ds. BHP, CWS-boco Polska:

Czynniki psychospołeczne jako zagrożenia w polskich zakładach pracy zauważane są od niedawna. Państwowa Inspekcja Pracy w ramach prewencji wydaje poradniki jak radzić sobie z tymi zagrożeniami. Pracodawcy, szczególnie Ci, u których występuje praca akordowa lub praca biurowa pod presją czasu zdają się nie zauważać tego problemu. Zespoły powypadkowe dość rzadko stosują pośpiech jako jedną z przyczyn wypadków. Zarówno stres jak i pośpiech są elementami trudno mierzalnymi i bardzo często wynikają z preferencji, charakteru lub podejścia poszczególnych pracowników.

Przy pracach biurowych łatwość powierzonego zadania również wynika z doświadczenia czy wykształcenia. Koszty wypadków przy pracy związane z pośpiechem szczególnie przy pracy akordowej są ogromne, lecz bardzo często wkalkulowane w straty przedsiębiorstwa. Pracownicy biurowi, co ma miejsce w naszej firmie, powinni korzystać z tak zwanych antystresorów. Nie mówię tutaj o kremie na noc, lecz zastąpienie myśli o pracy innymi czynnościami lub rozrywką. Zalecane jest rekreacyjne uprawianie ogólnorozwojowego sportu takiego jak np. bieganie, pływanie, czy gry zespołowe. Zalecane są też czynności związane z wyciszeniem takie jak joga czy po prostu wycieczka do groty solnej lub na saunę, oczywiście jeśli nie ma przeciwności natury medycznej. Bardzo ważnym jest urlop minimum 10 dniowy, który pozwala zregenerować siły i spowodować, że zatęsknimy za pracą. Dopiero po 5 dniach urlopu jesteśmy w stanie w pełni wypoczywać nie martwiąc się o nasze służbowe obowiązki.

Bardzo niewielu małych  pracodawców patrzy na przepisy BHP jako możliwą poprawę warunków pracy, chociażby ze względu na wysokie koszty takich przedsięwzięć. Cały czas słabo rozpropagowane są programy prewencyjne ZUS gdzie mikroprzedsiębiorca może uzyskać nawet 90% dofinansowania na poprawę warunków pracy a duży przedsiębiorca 20%. W firmach takich jak nasza gdzie istnieje kultura organizacyjna oraz tzw. kultura BHP ogromną wagę przykłada się do warunków pracy. Regularne spotkania z pracownikami, działania zwiększające bezpieczeństwo są na porządku dziennym i to nie ze względu na kary PIP czy ZUS lecz ze względu na troskę o pracownika oraz świadomość, że bezpieczny pracownik to wydajny pracownik.

 

Komentarz Marka Maszewskiego, Dyrektora Działu Nadzoru SEKA S.A.:

Ogólnoeuropejskie badanie przedsiębiorstw ESENER-2 zwraca uwagę na liczne problemy pracowników, które najczęściej są traktowane przez pracodawców z mniejszą uwagą. Dzieje się tak, gdyż zagrożenia spowodowane przez niekorzystne czynniki psychospołeczne środowiska pracy, takie jak stres, monotonia czy nieergonomicznie zorganizowane stanowisko pracy, nie przekładają się zazwyczaj bezpośrednio i w spektakularny sposób na sposób wykonywania pracy i bezpieczeństwo lub higienę pracy. Długofalowe efekty ww. oddziaływań, w tym absencje chorobowe, mało przyjazna atmosfera pracy, czy w konsekwencji – zmniejszona wydajność pracowników, nie zawsze są postrzegane przez kadrę kierowniczą i zarządzających zakładami pracy jako istotne.

Sytuacja zobrazowana wynikami badań unaocznia wagę i potrzebę podnoszenia świadomości pracowników w zakresie sposobów radzenia sobie ze stresem, poprawiania relacji interpersonalnych, zarówno w relacjach z klientami, jak współpracownikami, ergonomicznego organizowania stanowisk pracy, wreszcie zasad prawidłowego transportu materiałów – również, jak się okazuje, przez pracowników biurowych.

Zadanie powyższe realizowane powinno być nie tylko poprzez wdrażanie kolejnych aktów wewnętrznych (w tym obszarze naszym przedsiębiorcom można przyznać wysoką pozycję), ale przede wszystkim przez prawidłowo zorganizowane szkolenia, dopasowane do potrzeb danego przedsiębiorstwa, oparte o znajomość procesów pracy przeprowadzanych w konkretnym zakładzie, relacje pracowników wobec siebie i ich potrzeby.

Widzę tu rolę dla profesjonalnej służby bhp, która w oparciu o właściwie przeprowadzaną ocenę ryzyka zawodowego, wykonywane audyty stanu warunków pracy i w ramach bieżącego nadzoru, może i powinna propagować właściwy sposób wykonywania zadań, przekonywać że podnoszenie kultury bezpieczeństwa jest w żywotnym interesie nie tylko pracowników, ale też podmiotów ich zatrudniających.